Nasza cena: 29,5 zł

Cena rynkowa: 32 zł

Najtańsza dostawa Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni

Koszyk pusty

Lake & Flames

Lake & Flames

The Car Is On Fire  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

nośnik: CD 1 szt.
Ocena klientów:

2006

Posłuchaj

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Pełny opis produktu

  Średnia ocena z 10 recenzji (Dodaj własną)

Lake & Flames
Wykonawca:
The Car Is On Fire
Firma fonograficzna:
EMI Music Poland , 2006
Nr katalogowy:
3796652
Sprawdź inne tytuły:
The Car Is On Fire
Posłuchaj utworów: MP3 WMA
1. The Car Is On Fire Early Morning Internazionale
2. Can't Cook (Who Cares?)
3. Iran - China
4. Nexteam
5. Stockholm
6. Parker Posey
7. North By Northwest
8. Such A Lovely
9. When The Sun Goes Down
10. Seventeen
11. Ex Sex Is (Not)
12. Neyorkewr
13. Oh, Joe
14. Take Me There
15. It's Finally Over
16. Kiss Kiss
17. Red Rocker
18. Falling Asleep And Waking Up
19. What Life's All About
20. Got Them CDs Babe
21. JW Construction
22. Love
23. Lake & Flames

Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

Lake & Flames
Wykonawca:
The Car Is On Fire

Dobrze grają głową (2006)

Bartek Chaciński Przekrój  Więcej o recenzencie

Niech wagę tej propozycji sygnalizuje już samo to, że w niniejszym wydaniu "Przekroju" poświęcamy jej więcej miejsca niż The Beatles. Ale czy zapowiadało się na to? Mimo wszystkich zalet, jakie miała ich debiutancka płyta, nie słuchało się jej z przyjemnością. Dzieła nie można było opisać pojęciami takimi, jak "produkcja", "aranżacja" i "partie wokalne". Na szczęście miał inne walory: łączył postpunkową energię i zadziorność z kombinacyjną rytmiką dzisiejszych rockowych kapel i - co najważniejsze - nie brzmiał jak nic, co dotąd ukazywało się w Polsce. A muzycy TCIOF, mając potrzebę działania globalnego, od początku pisali w języku Szekspira, a nie Mickiewicza. I jeszcze z dumą mówili, że ich tutejsza historia nie dotyczy. Ale nie czarujmy się - gdyby nie byli stąd, o The Beatles napisalibyśmy więcej. Efekty braku lokalnych korzeni były łatwe do przewidzenia. W samym gronie recenzentów "Przekroju" zespół ma więcej fanów niż w średniej wielkości liceum czy na wydziale uczelni. Pierwszy album nie sprzedał się najlepiej, ale za to wśród liderów opinii miał wzięcie. To nie dziwi o tyle, że lider TCIOF Borys Dejnarowicz jako jeden z twórców pasjonackiego serwisu muzycznego porcys.com łączy role recenzenta, pilnego obserwatora trendów rockowych z Zachodu i twórcy piosenek. Razem z kolegami pracuje głową, szuka formuły, a nie oddaje się radosnej twórczości, kopiując Nirvanę, bo tylko to w życiu usłyszał. Dwa razy dłuższy od debiutu "Lake & Flames" porządkuje sytuację zespołu prawie pod każdym względem. Syntezatory, bardziej taneczne rytmy i chwytliwe refreny popychają zespół w kierunku jaśniejszej strony rockowej energii. Chwilami nawet popu (świetny "Can't Cook (Who Cares)"). Pojawiła się produkcja (nad brzmieniem pracował Leszek Biolik), a piosenki zorganizowane są w sposób wzorcowy. Tu, gdzie na poprzednim albumie wokalista jako jedyną bazę harmoniczną miał właściwie partie gitary basowej, mamy coś takiego jak aranżacje. Rozchybotany intonacyjnie śpiew to w zasadzie jedyna przywara, która pozostała. Grupa jest przykładem zjawiska skądinąd częstego - trzech wokalistów, ale żaden z nich wybitny. A ponieważ garażową otoczkę diabli wzięli, to przy okazji ci sami diabli nadali i problem: chropowate wokale w wygładzonej i dopracowanej aranżacyjnie muzyce słychać - odstają znacznie bardziej niż poprzednio. A gdy ratują się, śpiewając falsetem, brzmi to jak parodia stylu, który właśnie wzięli na warsztat. Jednak gdy obok mamy tak doskonałe konstrukcyjnie utwory, jak "Ex Sex Is (Not) The Best (Title)" czy "New Yorker", to zaczynam wierzyć w to, że kiedyś spełnią się marzenia (dyskretnie chowane pod maską cool i luzu) chłopaków z TCIOF i jakiś MySpace albo i sam EMI zrobi z nich gwiazdy międzynarodowe. Parę piosenek mogliby już sprzedać na Zachód z zyskiem. Porażający tempem, liczbą chwytliwych refrenów i nerwem "Lake & Flames" zawstydza polską konkurencję, ale przynosi także i inną konkluzję - że cała chwała szczeniackich brytyjskich zespołów zbudowana jest, niestety dla nas, na dużo cięższej niż u naszych debiutantów pracy nad każdym elementem muzyki z osobna. Czemu - mimo wszystkich uwag - tak zachęcam do kupna tej wybitnej, choć niedoskonałej płyty? Otóż jak ktoś ma coś w głowie, a brak mu w technice, może zawsze nadrobić. Odwrotna relacja, niestety, nie zachodzi. Na szczęście The Car Is On Fire występuje ta pierwsza.

(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Ocean dźwięków to na pewno nie jest (2007-01-13)

Borodziej Cieśla  Więcej o recenzencie

Nie jest to jakaś totalnie słaba płyta, niemniej tytuł płyty roku pasuje do niej mniej więcej tak jak krawat do trampek. Mniemam, że Polacy obniżyli swoje gusta muzyczne, bo piać z zachwytu nie ma nad czym. Pozytywem jest z pewnością to, że skład zespołu to młodzi, ciągle poszukujący nowego ludzie - może więc na którejś płycie doczekamy się ich ewolucji - oby. "Lake&Flames" sytuuje się wyżej od poprzedniczki, bo jest bardziej różnorodna. Jeśli stopień innowacji będzie podobny na kolejnej płycie - to ich 5 krążek powinien być naprawdę dobry - jeśli tempo zmian nikogo nie przeraża... Jeśli masz 30 zł i chcesz posłuchać czegoś polskiego, nowego, dobrego - wybierz Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach i "Lewą Stronę Literki M" - to z całą pewnością jest płyta roku 2006 w Polsce.

(1 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Hałaśliwy bełkot (2007-10-07)

Minister Zdrowia  Więcej o recenzencie

Bardzo słaba, pozbawiona pomysłu i wyrazistego brzmienia płyta. Polecam "Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach" lub "Iluzjon". Całość jest przeładowana nudnymi nagraniami, które rażą topornością i niechlujstwem.

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Wspaniała płyta (2006-12-17)

Tomasz Jarczyk  Więcej o recenzencie

Powiem szczerze, że ten album mnie absolutnie powalił, choć przy pierwszych kilku przesłuchaniach nie byłem do końca przekonany, czy kupić tę płytę, głównie z tego względu, że kompletnie nie siedzę w tego rodzaju klimacie muzycznym. Ostatecznie jednak się przekonałem co do kupna "Lake&Flames" i nie żałuję! To, co mnie urzekło w tym albumie to niesamowity wprost eklektyzm, przeogromna liczba różnorakich smaczków i zabiegów studyjnych, mnogość instrumentów użytych na płycie oraz, last but not least, progresywne podejście do kompozycji, widoczne przede wszystkim w takich utworach jak np. "Oh, Joe" czy "When The Sun Goes Down". Jak dla mnie "Lake&Flames" to najlepsza polska płyta 2006 roku i nr 3 na świecie (tuż za "Blood Mountain" Mastodona i "10000 days" Toola). Gorąco polecam!

(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

O dziwo świetna płyta (2006-12-14)

Daniel Jasiewicz  Więcej o recenzencie

To drugi album grupy The Car Is On Fire, na którym zespół pokazał się z nowej lepszej strony. Zrezygnował z uciążliwych, czasami ostrych gitar, które znajdowały się na pierwszym planie na debiutanckiej płycie. Gitarę zastąpił fortepian, który stworzył klimat, muzycy już nie "hałasują", tekst jest przemyślany. Ich muzykę z tej płyty nadal zaliczam do alternatywnej, mimo niektórych kompozycji, którym bliżej do popu (np. utwór "Can't Cook" - singiel promujący płytę). To dopiero druga płyta zespołu, na pewno będą następne i ze spokojem ich oczekuję, bo wiem, że każda następna będzie lepsza od poprzedniej. Chłopcy z zespołu pomału "dorastają", są na etapie poszukiwania swojego miejsca w muzyce i są tego coraz bliżej. Gorąco polecam fanom nie tylko muzyki alternatywniej, każdy znajdzie tu coś dla siebie.

(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Świetny album! (2007-06-26)

miłosz klimek  Więcej o recenzencie

"Lake & flames" to chyba najlepsza polska płyta, jaką słyszałem, nie trąca "słabym polskim rockiem" i naszym językiem, tylko jest nagrana na światowym poziomie. Trzeba przyznać bez słabszych momentów, wystarczy posłuchać: "Can't Cook", "North By Northwest", "What Life's All About" czy "Ex Sex".

(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Świetna płyta! (2007-05-20)

Dawid Patyk  Więcej o recenzencie

Gdy usłyszałem pierwsze single jeszcze z pierwszej płyty odrzuciło mnie. Pewnie dlatego, że byłem młody. Nie przypadł mi do gustu. "Neyorkewr", drugi singiel zespołu, powalił mnie na kolana. Zaryzykowałen i kupiłem płytę. Na początku uważałem, że jest nie do zniesienia i żałowalem zakupu. Ale następne przesłuchania zmusiły mnie do zmiany zdania. Teraz uważam, że był to najlepszy zakup minionego roku. Polecam płytę wszystkim kochającym różnorodność dźwięków. Bo ta płyta to prawdziwy ocean dźwięków.

(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Rozczarowanie (2007-04-11)

Maciej Słojewski  Więcej o recenzencie

Nie lubię jak ktoś lansuje płytę chwytliwym singlem, a po jej kupieniu okazuje się, że to jedyny utwór, jaki warto z niej wysłuchać. A tak jest w tym przypadku. Ogrywany w radio "Neyorker" sugerował fajne postbeatlesowskie brzmienia, a tu jakiś eksperyment... nie do słuchania. Przynajmniej dla mnie.

(1 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Najlepsza płyta A.D. 2006 (2006-12-03)

Marcin Głębocki  Więcej o recenzencie

Debiut zespołu był choć dobry, to jednak trochę nudny i surowy w brzmieniu. Na "Lake & Flames" jest całkiem inaczej. Moje ulubione kawałki to #2, 12, 13, może jeszcze 1, 17, 14 , 4. Cała płyta jest genialna i tyle!

(4 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Świetna płyta (2007-08-17)

Asia Norek  Więcej o recenzencie

Każdy fan polskiej alternatywnej sceny powinien ją przesłuchać. Ja często do niej wracam. Polecam. Na poprawienie humoru, bo to płyta bardzo optymistyczna. I takie powinny być, bo świat jest szary i ludzie też nie najweselsi!

(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.