Nasza cena: 28 zł

Cena rynkowa: 30 zł

PATRONAT MERLINA Dostawa gratis Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni

Koszyk pusty

Dwanaście

Dwanaście

Marcin Świetlicki  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
Ocena klientów:

Kwiecień 2006 - Najbardziej sensacyjny debiut powieściowy ostatnich lat.
Oto mroczny Kraków. Miasto skrywające straszne tajemnice. Na trop jednej z nich wpada dawny gwiazdor kina dziecięcego, mężczyzna przegrany, detektyw z przypadku. Nazywają go mistrzem. Oto człowiek nieodpowiedzialny....

Pełny opis produktu...

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Pełny opis produktu

  Średnia ocena z 17 recenzji (Dodaj własną)

Dwanaście
Autor:
Marcin Świetlicki
Wydawnictwo:
Wydawnictwo EMG , Kwiecień 2006
Seria:
Polska Kolekcja Kryminalna
ISBN:
83-922980-1-2
Liczba stron:
216
Wymiary:
148 x 210 mm
Sprawdź inne tytuły:
Marcin Świetlicki
Najbardziej sensacyjny debiut powieściowy ostatnich lat.
Oto mroczny Kraków. Miasto skrywające straszne tajemnice. Na trop jednej z nich wpada dawny gwiazdor kina dziecięcego, mężczyzna przegrany, detektyw z przypadku. Nazywają go mistrzem. Oto człowiek nieodpowiedzialny. Mężczyzna, który schodzi życiu z drogi. Nie posiada dowodu osobistego, komórki, konta bankowego ani prawa jazdy. Mówią na mieście, że utył, spuchł, posiwiał. I nagle, zupełnie nieoczekiwanie, w prywatność jego nikomu niepotrzebnego istnienia wkracza zbrodnia... W cieniu seryjnego zabójcy z przeszłości, Karola Kota, w półmroku zaułków Starego Miasta, przy fałszywych dźwiękach hejnału z wieży Mariackiej zaczyna się morderczy wyścig z czasem...
Pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, przekonujących rysów psychologicznych, wyrazistych postaci, znakomitych obserwacji socjologicznych, całkowicie nieprzewidywalna, trzymająca w napięciu powieść Marcina Świetlickiego - "Dwanaście". Książka objęta patronatem Merlin.pl

Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

Dwanaście
Autor:
Marcin Świetlicki

A mistrz podobno... nieważne! (2008-02-04)

Maria Rudowicz  Więcej o recenzencie

Powiedział: "Przyjedź do mnie do Krakowa, zabiorę Cię na spacer, pokażę miasto, a potem dam "Dwanaście" Świetlickiego. Przeczytasz. I zobaczysz w jakim zaścianku mieszkam". Następnego dnia zadzwoniłam do księgarni, mieli jeden egzemplarz. Wracając z pracy odebrałam. Mówiąc "Do widzenia" już ją czytałam. Całą drogę do domu. Czytałam. W domu. Zaparzyłam herbatę. Czytałam. Z trudem oderwałam się od lektury, by na kilka godzin zająć się zwykłym życiem. Wieczorem, przed północą byłam już po. Nie ocenię stylu Świetlickiego, Krakowa, Mistrza, Mango i Ćmy... pojechałam do Krakowa w kilka dni po lekturze, tańczyłam w Pięknym Psie, piłam Latte Macchiato w Dymie i uśmiałam się setnie przechodząc obok rzeźby Mitoraja. Recenzując, to zbyt hucznie, polecając tę pozycję, trudno mi odwołać się do jej treści, do fabuły, ta niewątpliwie istnieje i wciąga, ale ta książka ma w sobie magnetyzm, który czuje się pod palcami, kolejne strony to dreszcz przeszywający kręgosłup, a zakończenie, to rozczarowanie, zawód, że nie ma więcej kartek i wtedy czytać by się chciało ją jeszcze raz. Lirycznie epicko i epicko lirycznie. Dla mnie mistrzostwo, mistrzostwo tym większe, że dziś zabieram się do "Trzynaście".

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Kraków według mistrza (2007-01-17)

Anna G  Więcej o recenzencie

Mistrz jak to mistrz ma swoje prawa. Ma prawo do stolika w knajpie i swojego zdania na temat rzeźbiarstwa. Oczywiście lepiej się zna na knajpach niż na rzeźbiarstwie, ale nie bądźmy małostkowi. Cieszmy się okazją zobaczenia Krakowa i wielu spraw z odmiennej, literackiej perspektywy. To prawda, że w tej książce śliczna jest tylko miłość człowieka do psa i vice versa. Ani miasto, ani ludzie śliczni nie są, ale to przecież nie Bullerbyn. W Bullerbyn przecież umiera się śmiercią naturalną, a tu trup pada gęsto. A mistrz (Biedny Mały Zapijaczony Miś) wbrew sobie i kwalifikacjom (krytyka sztuki, a rzeźby w szczególności) obarczony zostaje powinnością rozwiązania zagadki. Jak to dobrze, że Świetlicki wpadł na to, że o zbroni można pisać w ten sposób.

(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Dobra książka o trupach, w sam raz na listopadowe wieczory i w sam raz dla potencjalnych turystów, którzy planują odwiedzić Kraków (2006-11-18)

regina wiza  Więcej o recenzencie

Tak jak dla Świetlickiego "Dwanaście" jest pierwszym napisanym kryminałem, tak dla mnie jest pierwszym przeczytanym kryminałem. Nie mam zatem żadnych kompetencji, aby oceniać książkę w kategoriach gatunkowych. Nie mam absolutnie pojęcia, czy to dobry kryminał, czy taki sobie. Czytając powieść, nie sposób oderwać się (przynajmniej ja tak mam) od poetyckiej twórczości Świetlickiego. Zresztą nie ma chyba takiej potrzeby ani możliwości, skoro autor z konsekwencją i uporem kreuje swojego bohatera jako kogoś nieprzystawalnego do nikogo i do niczego. Poza tym nieśmiertelny Kraków, nieśmiertelne knajpy, nieśmiertelny Karol Kot i chyba jednak śmiertelne picie. Książką nie można się raczej upić, a jeśli już, to na wesoło. Można się jednak dość dobrze zachłysnąć. Językiem. Ale u Świetlickiego to nic nowego (rym niezamierzony). Nie jestem miłośniczką Częstochowy, ale może kiedyś zostanę miłośniczką "czarnego"... kryminału.

(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Powtórka z rozrywki (2006-08-21)

Radosław Mościcki  Więcej o recenzencie

"Dwanaście" bardzo przypomina "Kilka nocy poza domem" Piątka. Dużo pomysłów jest wręcz skopiowanych. Ale trzeba to traktować z dystansem, bo wszystko jest tylko parodią - parodią kryminału. Świetlicki naśmiewa się z "Krakówka", "Warszawki" i życia towarzyskiego oraz współczesnej powieści. Kiedy tak na to popatrzymy będziemy się dobrze bawili przy lekturze, na serio nie ma to sensu.

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Wstrząśnięte i mieszane odczucia

Krzysztof K.

Po lekturze ma się kaca jakby to nie Pijany Mistrz pił, tylko czytelnik. Syfiasty Kraków, żałosne życie wypranych z emocji i czułości ludzi, skacowanych, przesiakniętych smrodem, wypalonych. O tak! Pijany Mistrz widzi syf wszędzie: w rzeźbach na Małym Rynku, w hejnale granym nieczysto. I na ten syf ma jedno lekarstwo - kolejny łyk C2H5OH. Kryminał, którego rozwiązanie jest rozczarowujące niestety jak w telewizyjnym serialu, jest tylko pretekstem. Świetlicki znalazł sobie pomysł na odwyk, zrobię siebie tak ohydnego, tak nieprzysiadalnego, aż do bólu. Kto bywał na koncertach w czasach "Cacy Cacy Fleischmachine" ten przypomni sobie jego pozę podczas śpiewania. Kto pokochał jego poezję, będzie zdziwiony do czego może posłużyć świetna metafora i język.

(5 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

3 x tak!

Katarzyna Garłukiewicz-Kubik

To świetna powieść. Owszem, niekonwencjonalna, nieczysta gatunkowo, niełatwa. I właśnie takich książek szukam. Jest i humor, jest i klimat knajpek z "Łuku triumfalnego" Remarque'a, jest i mnóstwo świetnych, odważnych komentarzy społecznych, jest i ciekawie poprowadzona historia morderstw jak u Pennaca. Bardzo podoba mi się aktualność i realizm a jednocześnie wmieszanie absurdu i groteski. Czytało mi się świetnie i żałuję, że już koniec.

(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Uważaj! (2006-05-03)

michał łukaszuk  Więcej o recenzencie

Marcin Świetlicki napisał powieść, której rytm wyznaczają kolejne pogrzeby, kolejne pijackie eskapady, koleje morderstwa i widmo umarłej choinki. Bohater, który powinien być samotny, jak mówi nam pewna pani, próbuje przeniknąć ścielący się przed nim mrok. I wyławia z niego jakieś rozmyte obrazy zbrodni, jakieś oszustwa matrymonialne, szaloną artystkę multimedialną Patrycję Twardowską, która tytułuje go ojcem. Cała akcja toczy się powolnie, toczy się jak kula ślamazarnie wtaszczana na górę przez Syzyfa, by runąć w dramatycznym finale. Narrator, jakby na kacu, kreśli portret Krakowa oszpeconego rzeźbami Mitoraja, zagłuszanego bełkotliwymi piosenkami popularnych wokalistek, nawiedzanego przez upiory dziennikarzy grzebiących w ludzkich bebechach. Umieszcza tam swoje wyraziste i sympatyczne postacie. I zwodniczo je umieszcza, i zwodniczo czyni sympatycznymi. Aha! Bo to pisarz przewrotny, który przekuł styl czarnego kryminału na formę kabaretową z farsowym zabarwieniem. On może kazać postaciom przyodziewać się w łaszki kurtuazji, by nagle zdjąć z nich tę przyjemną kurtynę i figlarnie krzyknąć zza kulis: ha,ha! To morderca, ma nóż, może was zabić droga publiczności. I nie będzie gdzie uciekać. Dlatego radzę uważać czytając. Grozi śmiercią.

(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Kryminał abstrakcyjny (2007-07-29)

Agnieszka Sochacka  Więcej o recenzencie

"Dwanaście", określone mianem thrilleru z Krakowa, to rodzima powieść, podzielona na dwanaście rozdziałów, których akcja rozgrywa się w ciągu dwunastu miesięcy 2005 r., będąca najlepszym, dowodem na to, że polska rzeczywistość nie przestaje dostarczać autorom doskonałych tematów i inspiracji. Powieść rozpoczyna się słowami "Prawdziwy bohater powinien być samotny", co poza totalnym brakiem aktywności, jest cechą najlepiej charakteryzującą głównego bohatera. Początek nakreśla nam pewną machinację w sposób bardzo inteligentny i jednocześnie zabawny. Główny bohater zwany przez narratora "Mistrzem" jest artystą. W latach młodości grał w kultowym serialu "Mały mistrz na topie", który przyniósł mu sławę. Teraz, jak przystało na mistrza, jest indywidualistą bez zobowiązań, bez żadnych dokumentów tożsamości, bez telefonu komórkowego i konta bankowego. Jedynym jego zajęciem jest chodzenie do Biura, czyli krakowskiej knajpy, w której ma swój własny stolik, zarezerwowany tylko dla niego, gdzie samotnie pije wódkę. Na mieście ludzie mówią o nim, że "utył, spuchł i posiwiał". I nagle, właściwie przypadkowo i nieoczekiwanie zostaje wciągnięty w rolę detektywa w sprawie serii tajemniczych morderstw. Mistrz jednak nie jest konwencjonalnym bohaterem kryminalnym. To bardziej parodia bohatera niż bohater. To postać mająca większość cech ujemnych, niezdolna do heroicznych czynów, pozbawiona umiejętności logicznego działania. Brak jej nawet imienia i nazwiska. Jest on człowiekiem z przeszłością, a jednocześnie w głębi jest czysty jak łza. Rzadko jest zupełnie trzeźwy i nie dosyć, że on gubi się w tym co jest prawdą, faktyczną akcją, a co wyobrażeniami i delirium, to także i czytelnik ma z tym problem. Sam czas powieściowy ciągnie się. Prawdę mówiąc nie interesowało mnie kto z kim gdzie przebywał i kto kogo zabił i dlaczego. Najważniejsza dla mnie była postać Mistrza, jego poglądy, zachowanie, subiektywna ocena otoczenia. Dla mnie w tej książce nie ma grozy, strachu, psychozy. Jest Mistrz i jego delikatny, czuły i jednocześnie absurdalny obraz. Samotny, bezradny, skazany na przypadek, niepotrzebny nikomu, pozostawiony nawet przez własną sukę. "Dwanaście" w moim mniemaniu to książka przede wszystkim o potrzebie czułości, a nie o gangsterskich porachunkach, choć tego też tu nie brakuje. Nie brakuje tu także, jak w każdym dobrym kryminale, psychologii postaci, wstrząsających scen, nie tylko tych z rozlewem krwi, ale również i tych erotycznych, a także, co najważniejsze, nie brakuje tu nieprzewidywalności. Cała ta otoczka w połączeniu z językiem kolokwialnym i jednocześnie poetyckim, którego Świetlicki chyba nie jest w stanie się wyzbyć, nakreśla nam powieść o wydźwięku surrealistyczno-metafizycznym z elementami myśli filozoficznych i groteski. Taki abstrakcyjny kryminał. Przyprawą nadającą całej tej powieści wyśmienitego smaku są znakomite obserwacje socjologiczne. Świetlicki wplata w fabułę wątki z rzeczywistości 2005 r. Tłem dla powieściowych wydarzeń jest więc śmierć papieża i przy okazji towarzyszący jej medialny i duchowy spektakl, afera Jaruckiej, afera Cimoszewicza, wybory parlamentarne i prezydenckie, referendum unijne, koncert w Stoczni Gdańskiej Jeana Michaela Jarre'a. Świetlicki wyśmiewa bowiem prawie wszystko. Nie pozostawia suchej nitki na polskiej popkulturze i artystycznej bohemie krakowskiej. Ironicznie przedstawia wyścig szczurów, czyli szalejących w pogoni za sensacją dziennikarzy TVN i RMF, alternatywną rzeczywistość oraz komercyjną kulturę począwszy od Edyty Górniak, przez modne krakowskie kluby, aż po Dorotę Masłowską, która w założeniu pewnie wcale nie była populistyczna. Taki mały, obyczajowy portret współczesnej Polski, który według mnie jest wykpieniem III RP. Wiąże się to oczywiście ze specyfiką symptomatyczną i swoistą dla pokolenia brulionu. "Dwanaście" na pewno zaskakuje, czasem szokuje, momentami przeraża, a w niektórych momentach nawet onieśmiela i odpycha. Są tu też fragmenty paradoksalnie śmieszne. Fakt, że przez całą książkę Mistrz nie wspomina nic o jedzeniu, poza małą wzmianką o jabłku jest co najmniej zabawny. On tylko pije. Co z kolei też nie jest nic nieznaczącym wątkiem, o czym zresztą świadczy ostatnie zainteresowanie twórcze artystów właśnie tym zjawiskiem (mam na myśli chociażby film "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" Marka Koterskiego). "Dwanaście" to kryminał na wspak, opisujący "jałowe i ohydne, pełne przemocy i nihilizmu życie", w którym jedynym pozytywnym i optymistycznym akcentem jest przywiązanie człowieka do psa i psa do człowieka. Świadomość takiej rzeczywistości może pomóc w jej zwalczaniu i zmianie na lepsze. I to właśnie możliwość odkrycia tej świadomości, jeżeli nie sama chęć czy zainteresowanie, powinna być dobrym pretekstem do sięgnięcia i przeczytania powieści sensacyjnej Świetlickiego, którą gorąco polecam.

(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Tęsknię za Krakowem według Świetlickiego

Maciej Socha

Wspaniała robota, świetnie się to czyta. Zachwyceni będą zwłaszcza ci, co znają Kraków nocą, znają jego zakamarki i klimat, ale nie od strony turystycznej. Zachwyceni będą ci, co znają Świetliki, znają teksty Świetlickiego. Czytając książkę znalazłem parę "zapożyczeń" z teskstów piosenek Świetlickiego. Ale zachwyceni będą też ci, którzy lubią mroczną prozę, przez którą przebija się jednak optymizm i w której znajdzie się nawet moment na uśmiech. Świetne, świetne. Idę się napić.

(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Spuchł, utył, posiwiał... (2007-07-31)

Patrycja Laskowska  Więcej o recenzencie

Dla amatorów twórczości Świetlickiego nie będzie to rozczarowanie. Taką przynajmniej żywię nadzieję, gdyż amatorką taką jestem ja sama i rozczarowania nie doświadczyłam. Doświadczyłam natomiast dwunastu rozdziałów napisanych niezwykłym językiem i miłego rytmu pełnych. Właśnie ów rytm oraz język fikuśny najbardziej mnie pociągnęły i wciągnęły. Oczywiście fabuła wciągająca również. Książka w swym całokształcie zabawna i prześmiewcza. No warto wraz z bohaterem przejść przez tych miesięcy dwanaście. Hohoho.

(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Przeczytaj wszystkie recenzje (17)