Już od miesięcy toczy się wojna między bogami i ludźmi wspieranymi przez morawce. Ofiarą pada Parys, zabity przez Apolla w pojedynku. Hera podstępem usypia Zeusa, aby nie mógł wpływać na bieg wydarzeń ? wojna trojańska musi wrócić na dawne tory. Ale na horyzoncie pojawia się nowy konflikt ? bogowie wszczynają wojnę między sobą, a na Ziemi w przyszłości postludzie toczą walkę ze zbuntowanymi voynixami. Sytuacja staje się krytyczna, gdy ludzie tracą sprzymierzeńca ? morawce.
Na olimpijskim szczycie wyobraźni
(2006-01-06)
Rafał Śliwiak
Więcej o recenzencie
Czasem niespodziewanie natykamy się na literackie wizje, które swym rozmachem i stopniem skomplikowania wykraczają poza każdą przyjętą skalę. A potencjalnemu recenzentowi wytrącają pióro z ręki. Dają mu bowiem tylko dwa wyjścia. Może on albo dać się porwać wizji powstałej w wyobraźni pisarza i stracić resztki obiektywizmu, albo usilnie szukać dziury w całym i potknięć twórcy, dowodząc w ten sposób własnej małostkowości i niedostatku wyobraźni. Do dzieł wywołujących takie reakcje należy cykl Dana Simmonsa zapoczątkowany „Ilionem”, którego druga odsłona („Olimp” tom 1) właśnie się ukazała.
Choć jest to wybitne osiągnięcie określonego rodzaju literatury popularnej – science fiction mianowicie – powinno zainteresować także osoby, które w nim nie gustują. Ponieważ oprócz wartkiej akcji osadzonej w skomplikowanym świecie dalekiej przyszłości, zawiera mnóstwo literackich motywów, odniesień i nawiązań. A ich analizowanie może stać się intelektualnym wyzwaniem dla poszukującego takich właśnie wyzwań czytelnika. Simmons misternie tka wielopoziomowe intrygi. A kiedy sądzimy już, że znamy określoną postać czy sytuację i nic nas w nich nie zaskoczy, akcja skręca w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.
W „Olimpie” kontynuowane są wątki zapoczątkowane w „Ilionie”. Pierwszym z nich jest toczona na bliźniaczej Ziemi wojna trojańska, w którą ingerują istoty podające się za starogreckich bogów, dysponujące technologią graniczącą z magią (m.in. potrafią się teleportować). Swoim Olimpem uczynili wulkan Olympus Mons na przystosowanym do życia Marsie. Do obserwacji wojny rekonstruują kilku żyjących niegdyś specjalistów od „Iliady”, m.in. doktora Hockenberry’ego. Na naszej Ziemi żyje w tym czasie niewielka społeczność ludzi, których sensem życia jest rozrywka. Wszelkie ich życiowe potrzeby zaspokajane są przez niewiadomego pochodzenia automaty (m.in. służki i wojniksy). Zapomnieniu uległa kultura, umiejętność wytwarzania dóbr i uprawy roli. Są jednak ludzie, którzy chcą poznać dziedzictwo przodków. Z kolei księżyce Jowisza zamieszkują samoświadome roboty, morawce, które wyewoluowały z maszyn wysłanych przez ludzi do pracy w odległe rejony Układu Słonecznego. Zgłębiając literackie dziedzictwo swoich twórców starają się oddać im hołd i ich zrozumieć. Morawce zaniepokojone naruszaniem kwantowej równowagi w okolicach Marsa wysyłają ekspedycję zwiadowczą, z której udaje się ocaleć Mahnmutowi (zafascynowanemu Szekspirem) i Orphu (wielbicielowi Prousta).
Ratując swoje życie Hockenberry doprowadza do zawarcia przymierza między Grekami a Trojanami i do ich wspólnego wystąpienia przeciwko bogom. Ich sojusznikami stają się oddziały morawców, które przybywają przez otwarte przez Mahnmuta tunele podprzestrzenne. Na froncie następuje stagnacja, a niebawem na Olimpie Hera rozpętuje wojnę domową pomiędzy bogami. Tymczasem na naszej Ziemi, po katastrofie, która dezaktywującej automaty, rozpoczyna się wyniszczająca wojna ludzi z wojniksami. Te wszystkie konflikty okazują się odbiciem walki toczonej przez rywalizujące ze sobą kosmiczne siły czy też nadnaturalne istoty o imionach zaczerpniętych z „Burzy” Szekspira: Prospera i Setebosa.
Sytuacja przyszłych mieszkańców Ziemi może być symbolem etapu rozwoju, na jakim obecnie znajduje się nasza cywilizacja. Żyjemy w niej nie pojmując wielu jej aspektów, korzystamy ze zdobyczy techniki, nie rozumiejąc, w jaki sposób działają. Jesteśmy w centrum wielopoziomowych konfliktów, których sens znany jest nielicznym, następuje odwrót od wiedzy, słowa pisanego na rzecz rozrywki i płytkiej metafizyki. Niezależnie od funkcji wieszczenia przyszłości naszej cywilizacji, książka Simmnonsa urzeka i wciąga w fascynującą grę wyobraźni. Jej lektura otwiera umysł i rozwija imaginację. Tak, chyba jednak stało się. Nie byłem wystarczająco czujny i straciłem resztki obiektywizmu. Tak to działa...
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.