Jak stworzyć tytułowy "wolny świat". Autor-- ceniony brytyjski pisarz i publicysta, znawca współczesnej problematyki międzynarodowe-- zachęca nas do odrzucenia schematycznych podziałów, które pojawiły się lub wyostrzyły po 11 września: Zachód i reszta świata, Europa
i Ameryka, Europa proamerykańska i antyamerykańska. Pamiętajmy - pisze Ash - że my, ludzie Zachodu, należymy do tej samej grupy wolnych, w miarę zamożnych mieszkańców demokratycznych państw, którzy mogą wpływać na otaczającą ich rzeczywistość. Szczególną rolę autor przypisuje Wielkiej Brytanii, która powinna stać się pomostem łączącym Europę
i Stany Zjednoczone, ale nie zapomina też o państwach Europy Środkowej, których problemy są mu od dawna bliskie.
Fachowo i ciekawie o polityce
(2005-03-23)
Paweł Rodak
Więcej o recenzencie
Bardzo dobrze przeczytać książkę o polityce, która z daleka omija dwa przeciwne bieguny – spiskowe teorie dziejów, analizy afer i skandali z jednej strony (w czym celują autorzy pokroju Waldemara Łysiaka, który zrobiłby przysługę samemu sobie, gdyby ograniczył się do świetnych, skądinąd książek historycznych) oraz nudne akademickie wywody z drugiej. Ash dał się poznać między innymi dzięki szeregowi artykułów na łamach sobotniej "Gazety Wyborczej". Artykułów z pewnoscią wyrazistych i przenikliwie analizujących sytuacje polityczną na świecie, niejednokrotnie zgoła proroczych. Takiego samego Asha poznajemy na kartach „Świata wolnych ludzi” – inteligentny, błyskotliwy, momentami śmiały w tezach, gdy trzeba ostrożny – to wielka zaleta w przypadku kogoś, kto zajmuje się polityką, że umie powiedzieć „Nie wiem”, nie zatrzymując się jednak na tym, drążąc dalej. Ash spekuluje, wątpi albo zaciekle broni jakiejś kwestii, za każdym razem nie tracąc wiarygodności. Pisze o wojnie w Iraku, o przyszłosci Unii Europejskiej, o wzrastającej roli Chin, o perspektywach demokracji w taki sposób, że chociaż czytelnik nie zawsze przyzna Ashowi rację, to jednak nad jego argumentami musi się zastanowić. No i ta nieszczęsna Wielka Brytania tkwiąca nieruchomo miedzy marzeniami o mocarstwowości i despektami, które serwują jej inni aktorzy stosunków międzynarodowych. Stojąca między Europą a Ameryką i czująca się chyba w tym atlantyckim rozkroku dosyć niezręcznie. Tak, nie sposób zapomnieć jakiej narodowości jest autor „Świata…”. Jednak w dobie powszechnego odwrotu od polityki pewnie wielu nawet nie spojrzy w stronę „Świata wolnych ludzi”. I wiele straci, bo ta książka to także specyficzny atlas, swego rodzaju leksykon tłumaczący i pokazujący możliwe drogi, którymi podąży świat do ładu bądź chaosu... Ta książka pobudza do myślenia.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.