Nasza cena: 21,5 zł

Cena rynkowa: 23 zł

Najtańsza dostawa Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni

Koszyk pusty

Jak bez wysiłku kochać się z murzynem?

Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem?

Dany Laferriere  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
Ocena klientów:

Październik 2004 - Błyskotliwy debiut Dany′ego Laferriere′a, urodzonego w Port-au Prince w 1953 roku, to dowcipno-prowokacyjna opowieść o młodym pisarzu, islamie, muzyce jazzowej, literaturze i kobietach. Białych kobietach.

Pełny opis produktu...

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Pełny opis produktu

  Średnia ocena z 3 recenzji (Dodaj własną)

Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem?
Autor:
Dany Laferriere
Wydawnictwo:
Państwowy Instytut Wydawniczy , Październik 2004
ISBN:
83-06-02937-2
Liczba stron:
119
Wymiary:
125 x 195 mm
Tłumaczenie:
Jacek Giszczak
Sprawdź inne tytuły:
Dany Laferriere
Błyskotliwy debiut Dany'ego Laferriere'a, urodzonego w Port-au Prince w 1953 roku, to dowcipno-prowokacyjna opowieść o młodym pisarzu, islamie, muzyce jazzowej, literaturze i kobietach. Białych kobietach.

Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem?
Autor:
Dany Laferriere

Czarny Cortazar bez wysiłku (styczeń 2006)

Anna Dziewit  "Lampa" nr 22  Więcej o recenzencie

Są książki które powstają z miłości do literatury. Dany Laferriere, dziś obywatel Quebecu, niegdyś mieszkaniec Port au Prince, napisał swą debiutancką powieść chyba właśnie dlatego. Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem, napisana grubo ponad dwadzieścia lat temu to historia jakby wzięta z Cortazara, Henry Millera czy Bukowskiego, ale tym różniąca się od dzieł licznych naśladowców tych znakomitych pisarzy, że napisana jest z świadomością gry z konwencją. I przy tym ogromnie zabawna. Oto pewien murzyński inteligent próbuje mierzyć się ze światem, drwiąc sobie z jego szufladek i kategorii, w jakie próbuje się go wciskać. Jesteśmy świadkami jego walki z pisarską inercją, jak i rozmaitych i różny koniec mających, prób uwodzenia rozlicznych dziewcząt. A wszystko to rozgrywa się w środowisku studenckim snobującym się na Paryski Maj, na iberoamerykański boom, na jazzowe knajpy i kontrkulturę w bardzo staroświeckim wydaniu. Z powyższego opisu może wynikać, że tak książka to jakiś nieznośny pretensjonalny bełt dla licealistek wkraczających po raz pierwszy w bibliotece miejskiej do działu z prozą amerykańską, które marzą o tym by jak Maga z Gry w klasy pogryzać parówki na Boul' Mich'. A tymczasem jest to całkowicie bezpretensjonalna przyjemna proza. Czarny pisarz chce uwodzić białe kobiety. I raz mu się udaje, raz niekoniecznie. Narrator z dużym wdziękiem i naprawdę zabawną autoironią opowiada o tym, jak nowoczesne dziewczęta reagują na rozmaite trendy, jak seks z Japończykami wyparł szaloną modę na kochanka Murzyna: dla szanującego się zawodowego czarnego podrywacza nadeszły ciężkie czasy. Czas Murzynów has been chciałoby się powiedzieć, kaput, finito, został przekreślony. Czarni out. Go home Nigger. Koniec murzyńskiej Wielkiej Passy. Hasta la vista Negro. Last call, coloured.(...) tak przedstawia się pokrótce sytuacja na początku lat osiemdziesiątych, zapisanych czarnym kamieniem w historii murzyńskiej cywilizacji. Na zachodniej giełdzie heban znowu stracił na wartości. Seks jest w tej książce sposobem na pokazanie złożonych relacji między kobietami i mężczyznami, ale także między rasami. I bardzo podoba mi się wspaniałe szyderstwo zamieszczone na samym końcu powieści. Piękna bowiem to koda wieńcząca dzieło - Nikt nie rodzi się Murzynem, lecz się nim staje.

(7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Coś wspaniałego! (2007-01-17)

Piotr Brencz  Więcej o recenzencie

Czasami idąc do księgarni z tytułem napisanym na karteczce, mając to przeczucie, że kupujemy wielkie arcydzieło, kupujemy gniota. Innym zaś razem, odkrywając jakąś książkę przypadkowo odkrywamy prawdziwe dzieło, książkę prawie doskonałą. Dawno, dawno temu kupiłem czasopismo "Lampa" i odkryłem tam recenzję książki Dany'ego Laferriere'a pod tytułem "Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem?". Po raz kolejny sprawdza się przysłowie, które mówi, by nie oceniać książki po okładce. Gdybym bowiem zobaczył okładkę, a na niej taki tytuł to w życiu nie kupiłbym książki. A wtedy popełniłbym największy błąd i uszczuplił moją bibliotekę o taką książkę! Recenzja w "Lampie" mówiła: "To historia jakby wzięta z (...) Henry'ego Millera czy Bukowskiego". Czyli kolejna książka ucznia, który spijał każdą literę z dzieł mistrzów? Mistrzów uwielbiam, chciałem sprawdzić ucznia. Nie zawiodłem się. Laferriere napisał krótką i wspaniale "czytającą się" książkę. Ten człowiek zna swoich mistrzów doskonale. Widzimy, jak miejscami autor oddaje hołd swoim ulubionym pisarzom. Autor po uszy siedzi w swojej fascynacji do literatury i pisarstwa. Dzięki temu mógł pozwolić sobie na pozostawienie pewnego dystansu między swoim pisarstwem a pisarstwem, które kocha, co pozwoliło mu na pewną zabawę z konwencją, która w książkach, dających mu inspirację obowiązuje od wielu, wielu lat. Bohater książki potrafi być momentami bardziej autentyczny niż Chinaski u Bukowskiego! Nie sposób go odróżnić od prawdziwego autora, są jednością. Jednak książka nie opowiada tylko o pisarstwie i czytaniu książek. Tak zwany podmiot liryczny nie pisałby swojego dzieła, gdyby nie liczne przygody z kobietami. Prze całą książkę podrywa on różne kobiety. Raz jest to kobieta opętana miłością do literatury, innym razem zacięta buntowniczka. Ułożona miłośniczka kotów, dosypująca kokę nawet do naleśników też się znajdzie. Tę rewię kobiet łączy jedno, każda jest biała, a nie jedna jest zdrowo przekoloryzowana. Takie stereotypowe, białe kobiety. Trudno je opisać, lepiej przeczytać. Bohater żyje w mieszkaniu ze swoim przyjacielem - Bubą. Ten też interesuje się kobietami, ale dla odmiany ma fioła na punkcie jazzu i islamu. Całe dnie spędza na sofie, jedząc, pijąc, czytając i śpiąc tam. I co dalej? Ano nic, książka sama z tym wszystkim idzie do przodu. Z pozoru niewiele się tam dzieje, ale czytanie tego wszystkiego sprawia dużą przyjemność. Fragment, w którym autor śni o spotkaniu Millera i Cendrarsa pijących piwko na ławce i spoglądających na zakrwawionego Bukowskiego jest świetna. I właśnie takich krótkich epizodów jest w książce pełno. Do tego kobiety, jazz i pozorna nuda. Coś pięknego. Nie stać mnie aż na wielkie kwieciste zdania, bo trudno rozpisać się o książce. Recenzja tej książki powinna być jak ona sama - krótka. Lecz po przeczytaniu człowiek żałuje, że książka nie jest dłuższa. Póki co z niecierpliwością czekam na kolejną książkę Dany'ego Laferriere'a i gorzko żałuję, że nie przeczytałem na czas informacji o jego wizycie w Polsce (było to w październiku 2006). Jedyne co mogę zrobić to postawić na półce ucznia w towarzystwie mistrzów…

(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Mało jest powieści, po których chce się spróbować wszystkiego (2006-09-10)

michal majczak  Więcej o recenzencie

Przeczytać jeszcze raz "W drodze" Kerouaca. (Cortazara, Millera i Bukowskiego rzecz jasna też). Wyciągnąć z pudeł zakurzone płyty Parkera, Sary Vaughan, Coltrane'a. Spotkać dawno niewidzianych znajomych, z którymi dawno temu na ławce piło się wódkę. Przypomnieć sobie, jak miała na imię ta dziewczyna, która śmiała się tak, że otwierało się niebo... A potem raz jeszcze wejść do tej beczki prochu, jaką jest ta książka i powtarzać wszystko, co zawsze chcieliśmy zrobić bez końca. I to, jak ironicznie obiecuje autor, bez żadnego wysiłku. Absolutny numer jeden na liście, powieści, które sprawiają, że znów chce się żyć.

(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.