Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
-
-
- Uciekinier
- Richard Bachman (Stephen King)
-
cena:
14
zł
-
Pełny opis produktu
Średnia ocena z 15 recenzji
(Dodaj własną)
- Komórka
- Autor:
-
Stephen King
- Wydawnictwo:
-
Albatros
, Marzec 2007
- ISBN:
- 978-83-7359-432-6
- Liczba stron:
- 432
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Zbigniew Królicki
- Sprawdź inne tytuły:
-
Stephen King
Do autora komiksów Claya Riddella wreszcie uśmiechnęło się szczęście - udało mu się podpisać w Bostonie lukratywny kontrakt wydawniczy. Wracając ze spotkania, jest świadkiem dziwnego zdarzenia. Kupująca lody kobieta i dwie nastolatki wpadają w krwiożerczy szał. Szybko okazuje się, że nie tylko one. Ulice zapełniają się bełkoczącymi ludźmi, przechodnie bez powodu rzucają się na siebie, z nieba spadają samoloty. Clay z przerażeniem obserwuje, że szaleństwo ogarnia tych, którzy używali telefonów komórkowych. Chaos błyskawicznie ogarnia kraj. Nie minie wiele godzin, by z cywilizacji, jaką znamy, pozostała ruina. Gdzieś poza Bostonem znajdują się żona i syn Riddella. Piesza wędrówka do nich będzie prawdziwym koszmarem. Jedynym bezpiecznym miejscem jest centrum stanu Maine, obszar znajdujący się poza zasięgiem telefonii komórkowej. Ostatnia enklawa ludzkości, czy przemyślnie skonstruowana pułapka
- Komórka
- Autor:
-
Stephen King
Tele-Apokalipsa
(kwiecień 2007)
Mariusz Czubaj
Polityka
Więcej o recenzencie
Clay Riddell, rysownik, przed którym wrota kariery stanęły właśnie otworem, jest w pierwszej chwili zdumiony, w następnej przerażony. Oto w centrum Bostonu przypadkowi ludzie dostają ataków szału i rozszarpują bliźnich na strzępy.
Aktami zniszczenia, które stopniowo ogarnia Amerykę, rządzi osobliwa prawidłowość: szaleństwo dopada tych, którzy odbierają telefon komórkowy z dziwnym sygnałem.
Jak wiadomo, komórki mają dziś prawie wszyscy, Riddell musi więc zrobić wszystko, zanim ktoś z jego rodziny odbierze telefon. "Komórka" Stephena Kinga to klasyczny horror wymierzony we współczesną cywilizację. I świadectwo, że mistrz gatunku wciąż jest w świetnej formie.
(6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Hamburger
(2007-04-10)
Dawid Kornaga
Więcej o recenzencie
Dwie gwiazdki za pomysł. To on zachęca do sięgnięcia po tę powieść. "Co by było, gdyby" - ludzie uwielbiają historie alternatywne. Szkoda, że tym razem będą zawiedzeni. Pisanie Kinga przypomina wielki fast food. Każdy znajdzie tu zestaw Wciągającej Fabuły. Najgorsze, że każdy z nich jest do siebie podobny. Cóż, konwencja horroru usprawiedliwia taką produkcję. Nie usprawiedliwia jednak braku smaku. Sięgając po "Komórkę", czułem, że ślina skapuje mi wprost na kartki. Z początku przecież pyszny hamburger, zaczął mnie jednak mdlić. Choć przyznam, że mięso pierwszych stron było wyśmienite. Gorzej z pozostałymi składnikami, połykanymi w miarę kolejnych stron. Aż przyszedł moment na przesyt - za dużo majonezu z drętwych dialogów, za dużo samej buły z przemyśleniem całości, a szczególnie zakończenia. Nic dziwnego, że na końcu pojawiła się straszliwa niestrawność. Cudem wmusiłem w siebie całą porcję, raczej z przekonania, że skoro kupiłem ten zestaw, to za karę go zjem. A potem, w nagrodę za wytrwałość, sięgnę po... komórkę i zadzwonię do jakiejś bardziej wyrafinowanej jadłodajni i zamówię tym razem pełniejsze literacko danie. Nawet na wynos.
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Ciekawy pomysł, niezła realizacja, miałkie zakończenie
(2007-03-13)
Rajmund Matuszkiewicz
Więcej o recenzencie
Przeczytałem "Komórkę" jeszcze przed ukazaniem się polskiego tłumaczenia. Świetny pomysł, bardzo ciekawe poprowadzenie akcji, niewiarygodne czasem zwroty... A wszystko to żeby pokazać, że autor nie miał zielonego pojęcia, jak powieść zakończyć. Po przeczytaniu ostatniego rozdziału miałem wrażenie jakby nagle zeszło ze mnie powietrze - cały oddech wstrzymywany przez kilkaset stron. Jeśli autor planuje sequel, to można "Komórkę" uznać za niesamowity wręcz tom pierwszy. Jeśli jednak ma to być zamknięta całość, to trzeba uważać na przeciągi - bo zamknięcie owo nie udało się, a drzwi są szeroko otwarte i wieje z nich nieprzyjemną wonią zmarnowanego tematu.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Kolejna dobra powieść mistrza grozy!
(2008-01-18)
Emil Toczyski
Więcej o recenzencie
"Komórka", to książka inna niż wiele dzieł Stephena Kinga. Zazwyczaj jego pomysły trochę się łączyły ze sobą, a sama fabuła, choć zupełnie zróżnicowana, była specyficzna dla samego autora. W "Komórce" nie znajdziemy żadnego pokrewieństwa z pozostałymi książkami S. Kinga.
Akcja toczy się szybko, a częste zwroty akcji się splatają tworząc bardzo oryginalną fabułę. Świat, gdzie ludzie stają się niemoralnymi bestiami mogącymi zabijać innych bez żadnych powodów, może wydać się zbyt makabryczny dla niektórych czytelników. Jednak owe fragmenty nie zamazują mniej drastycznych.
"Komórkę" czyta się szybko i z ogromną ciekawością. Jest ona kolejną udaną powieścią mistrza grozy. Już w początkowej fazie akcja się rozwija do stopnia, z którego wszystko wygląda zabójczo interesująco.
Książkę polecam wszystkim miłośnikom horrorów, a szczególnie Stephena Kinga. Ten "majstersztyk" musi znaleźć się na półce czytelnika wiernego autorowi "Lśnienia" i "Carrie". Moim zdaniem obok tych dwóch powieści "Komórka" stoi na szczycie arcydzieł S. Kinga.
Więc po przeczytaniu tej recenzji, weź ową książkę do rąk i zagłąb się w historię irracjonalnego świata obłąkanych ludzi - zombie!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Ech, te telefony komórkowe
(2007-07-05)
Łukasz Dawicki
Więcej o recenzencie
Książkę kupiłem wczoraj, dzisiaj ją skończyłem. Patrząc na całokształt oceniam ją na 3. Przykro mi, ale 5 nie mogę dać. Książka zaczyna się dobrze, już po kilku stronach zaczyna się lać krew, mnożą się akty bestialstwa, widzimy chaos, który ogarnia wszystko i wszystkich. Dalej zaczyna się dosyć nudna i monotonna wędrówka do jedynego w całych Stanach miejsca gdzie nie mają zasięgu komórki. Ot tak, idą sobie, przy okazji rozwalą kilku "przemienionych", dojdą, rozwalą pozostałych i koniec. Postacie bohaterów nie są zbytnio rozbudowane, nie zagłębiamy się wraz z rozwojem akcji w ich psychikę co w książka Kinga na ogół jednak się dzieje. Niby wszystko nie tak, a jednak dałem 3... Otóż 3 za niezły pomysł - nie ma jakichś kosmitów ani chorób z kosmosu. Po prostu ktoś wysłał impuls. Wielu z tych, którzy przeczytają tę książkę na pewno zacznie zastanawiać się czy coś takiego rzeczywiście byłoby możliwe.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zanim znowu powiesz "Halo?"
(2007-03-09)
Fuine
Więcej o recenzencie
Jako zagorzała wielbicielka każdej linijki słowa pisanego, które nazwisko Stephena Kinga niesie na okładkach, miałam "Komórkę" (w wersji angielskiej) w ręku, jeszcze zanim ostatnie egzemplarze przeniesione zostały z kartonów na księgarskie półki. Satysfakcjonujący ciężar papieru w torbie, rodzina i znajomi ostrzeżeni zawczasu, że przez następne kilka dni bedę osiągalna ciałem, ale niekoniecznie duchem, i już mogłam zasiąść do lektury. Płonącymi z niecierpliwości oczami pochłonęłam w mgnieniu oka stronę pierwszą, drugą i następną. Przy bodajże czwartej wstałam zrobić sobie kawy. Oj, niedobrze... Momentum zaczytania, które przy innych powieściach Kinga wkraczało na tym etapie w fazę, kiedy wołami odciągnąć mnie od książki nie można było, w przypadku " Komórki" zdechło jak przekłuty balonik jeszcze, zanim akcja na dobre się rozpoczęła. Czytałam dalej. Z determinacją pół na pół z nadzieją, że nie najlepszy start każdemu może się przydarzyć. W połowie książki zrobiło się jakby nieco lepiej, pod koniec nawet ciekawie, ale ostatnia kartka przewrócona została z wyjącym wściekle rozczarowaniem: to ma być koniec? TO JEST KONIEC PANIE KING?! Kilkaset stron poświęcone nierównej walce grupki ocalałych z komórkowego Armageddonu "ostatnich sprawiedliwych" z szaleńcami i słowo KONIEC odcina mnie od Claya Riddella, zanim życie lub śmierć Johny'ego zostanie nam ujawnione? To niesprawiedliwe! Czuję się oszukana. Tym bardziej, że trzy czwarte książki – fakt, że opartej na dobrym pomyśle – nieodmiennie wpychało mi przed oczy scenę z filmowej adaptacji "Wojny światów", w której Tom Cruise kuli się z córką w piwnicy opuszczonego domu, podczas gdy na zewnątrz szaleją trójnogie marsjańskie maszyny bojowe. W scenie w każdym kącie czai się groza strachu i niepewności, co dalej, ale akcji jako takiej w niej mało. I podobnie jest z " Komórką"... Moment, gdy Clayton Riddell zachowuje "normalność", a resztę ludzkości (tę wyposażoną w komórki) ogarnia szaleństwo transmitowane sygnałem telefonicznym jest punktem zapalnym z pozoru fascynującej historii typu "co by było gdyby?". Ale po tym chwytliwym wstępie następuje ponad sto z okładem stron przynudnawej adaptacji bohaterów do realiów nowego i wcale nie wspaniałego świata. Tom jest kochany, Alice i Jordan zasługują na pełne uznanie, sam Clay budzi szczerą sympatię w swym pełnym determinacji pościgu by odnaleźć i ocalić żonę i syna, ale ogólnie książka jest NUDNA. I nie pomagają tu fragmenty ciekawsze czy to z sytuacyjnego, czy psychologicznego punktu widzenia (analiza hipotetycznego rozwoju homo insanus czy przyrównanie ludzkiego umysłu do programu komputerowego), bo nawet zakończenie jest, no cóż, płytkie. Ok, może to tylko ja, przyzwyczajona do powieści typu "Miasteczko Salem" i "Carrie", uprzedziłam się niepotrzebnie do nowego autorskiego pomysłu. Ale jeśli Wy sami po przyczytaniu " Komórki" odniesienie takie samo wrażenie jak ja powyżej – gdzie jest ta obiecana straszna historia? – to nie pozostaje mi nic innego jak stwierdzić, że w sferę "horroru technicznie zaawansowanego" Stephen King może nie powinien się zagłębiać. Bo najgłębsze horrory tkwią w nas samych. Czyż nie?
(32 z 37 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Puls
(2007-09-10)
Wojciech Kucybała
Więcej o recenzencie
Świetny pomysł, naprawdę niezła realizacja, aż do .. zakończenia, które wg mnie jest po prostu fatalne. Nie chcę tu zdradzać szczegółów, ale można poczuć się srodze zawiedzionym, po przebrnięciu z bohaterami przez piekło, które spowodował Puls i nie otrzymawszy w zamian dobrego zakończenia. Ba, gdyby tu było jakiekolwiek zakończenia, to już by było nieźle, natomiast pan King chyba spieszył się do supermarketu (albo do dzwoniącego telefonu), gdyż po prostu o zakończeniu zapomniał. Co do samej fabuły, to naprawdę robi wrażenie, trochę drażniło mnie ciągłe wspominanie Johnny'ego przez głównego bohatera, ale poza tym dało się to ładnie przeczytać, jest napięcie, jest pomysł, atmosfera grozy. Ale to wszystko powinno się jakoś zakończyć, dlatego tylko ocena 3
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Niedopracowana
(2007-06-07)
Hubert Prekurat
Więcej o recenzencie
Pomysł na wysokim poziomie, ale książka napisana jak na Kinga przeciętnie. Akcja jest bardzo przewidywalna, kilka zaledwie zwrotów, naiwne i infantylne dialogi, bohaterowie ogólnie płytcy, bezuczuciowi, momentami nawet groteskowi. Zakończenie także pozostawia wiele do życzenia. O ile wątek z synem głównego bohatera jest chyba najbardziej dopracowanym wątkiem w całej książce (ale i tak nienadzwyczajnie ukończonym), to pozostałe, łącznie z głównym wątkiem, są proste i mało askakujące. Jak na Kinga to naprawdę mało. Książkę mogę polecić jedynie starym fanom pisarza. Na tle jego innych powieści wypada niezwykle blado. Na początek przygody z Kingiem stanowczo się ona nie nadaje.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Hallo...?
(2007-05-07)
Daniel Jura
Więcej o recenzencie
Czy wyobrażasz sobie życie bez "Komórki"? Czy potrafisz wrócić pamięcią do tych dni gdy skazany(a) na odrapane budki niczym hazardzista wybierałeś(aś) numer licząc na zrealizowane lub nie połączenia...? Trudno, prawda? Jak łatwo przyzwyczajamy się do rzeczy ułatwiających nam codzienność. Jak trudno nam z nich rezygnować? King jako jeden z nielicznych pisarzy potrafi wykreować strach i przerażenie związane z miejscami lub rzeczami tak powszednimi i zwyczajnymi jak choćby twoja "Komórka". Czy polecam tę powieść? Być może, choć czasem zbyt przypomina tani horror klasy C.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Nie porwała mnie
(2007-08-08)
Joanna Kostka
Więcej o recenzencie
Książkę czyta się dobrze, ale nie zarywa się dla niej nocy. Nie jestem wielką fanką, ani Kinga, ani tego typu literatury, ale wiem, co mi się podoba. Nie przeczytam tej książki ponownie, ale też nie zniechęcę znajomego, który będzie chciał ją ode mnie pożyczyć.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Przeczytaj wszystkie recenzje
(15)