Kwiatki profesorskie - czyli co się wykłada na wykładach
okładka: miękka
Ocena klientów:
Październik 2006 - Kwiatki profesorskie, czyli co się wykłada na wykladach to ksiązka dla studentów, absolwentów i wszystkich tych, którzy kiedykolwiek w życiu zamiast treści wykładu czy lekcji, śledzili i notowali z zapartym tchem powiedzonka i lapsusy językowe wykładowców i nauczycieli. Uwielbiamy śmiać się z...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
Pełny opis produktu
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Kwiatki profesorskie - czyli co się wykłada na wykładach
- Wydawnictwo:
-
Vesper
, Październik 2006
- ISBN:
- 83-60159-17-3
- Liczba stron:
- 318
- Wymiary:
- 120 x 190 mm
Kwiatki profesorskie, czyli co się wykłada na wykladach to ksiązka dla studentów, absolwentów i wszystkich tych, którzy kiedykolwiek w życiu zamiast treści wykładu czy lekcji, śledzili i notowali z zapartym tchem powiedzonka i lapsusy językowe wykładowców i nauczycieli. Uwielbiamy śmiać się z autorytetów, nadszedł czas, by autorytety mogły pośmiać się z siebie...
- Kwiatki profesorskie - czyli co się wykłada na wykładach
Nie tylko dowcip, ale i klimat!
(2007-02-21)
Anna
Brzozowska
Więcej o recenzencie
Nie przepadam za zbiorami żarcików i dowcipów, najczęściej nagromadzenie tej materii w jednym zbiorze sprzyja "odhumorzeniu" całej książki, dowcip szybko powszednieje i nie da się czytać tego od deski do deski. Wypowiedzi i sytuacje spisane w tej książce nie tylko w ogromnej większości są śmieszne, zabawne czy beztroskie, ale wszystkie razem tworzą pewien klimat. Klimat uczelnianej rzeczywistości, lekkiej i właśnie beztroskiej, atmosferę wolności i swobody, wyzwalającą tego ducha, który mimo wszystko pozwolił nam przetrwać i ukończyć studia (nie wszystkim może, ale i tym ów klimat nie powinien być obcy).
Polecam tę książkę wszystkim i młodszym, i starszym, i studentom, i licealistom, i ich rodzicom. Myślę jednak, że najwięcej smaczku, o którym piszę, wyczytają z niej ci wszyscy, którzy o swoim okresie studiowania myślą z sentymentem. Przy tym, szczerze, doskonała zabawa. A wszystkim profesorom - szacunek, naprawdę.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Nie tylko dla wiecznych studentów
(2006-10-30)
Mariusz
Składanowski
Więcej o recenzencie
Która uczelnia w Polsce jest najlepsza? Uniwerek Warszawski, AGH, czy SGH? A może Szkoła Wyższa Służby Pożarniczej? Którzy wykładowcy są bardziej inteligentni, dowcipni i mają udane podejście do studentów? Po raz pierwszy ktoś opisał coś nieuchwytnego w żadnych rankingach - klimat uczelni, który zależy od wykładowców i ich poczucia humoru. Posłuchajcie:
Prof. B.M. do studentów pierwszego roku:
- Czy ktoś z państwa należy do ZBoWiD-u? Nie wiecie co to jest ZBoWiD? Związek Bojowników o Warunek i Dziekankę.
Na koniec wykładu prof. E.:
- Są jakieś pytania?
Na to z sali:
- Ma pan pożyczyć 100 zł do pierwszego?
Dr Ć. wnikliwie tłumaczy sprawy wagi państwowej:
- Finanse są jak dom. Gdy dom jest prywatny, to jest w nim mieszkanie, gdy dom jest służbowy to jest w nim biuro, a gdy dom jest publiczny to jest w nim burdel. I z finansami jest dokładnie tak samo.
Dr inż. J. daje popis logiki:
- Jak ktoś ma lewą nogę krótszą, to ma prawą dłuższą...
Prof. dr F. o sobie:
- Ja jestem tym, który rozpruwa brzuszek misia żeby zobaczyć, dlaczego piszczy...
Prof. M. M. o prawdopodobieństwie:
- Żeby wypadły trzy orły musimy trzy razy rzucić monetą. Jeśli rzucamy raz monetą i wypadają trzy orły, to znaczy, że już więcej pić nie można.
Prof. J. o innych uczących:
- Nie wierzcie wykładowcom, którzy mówią, że są najważniejsi. Po prostu najważniejszy to jestem ja!
(12 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.