Polecamy również:
-
Opowiadania dla dzieci, Isaac Bashevis Singer,
Książki,
cena:
33
zł
-
Tajemnica Brokeback Mountain, Annie E. Proulx,
Książki,
cena:
15
zł
-
Szatan z siódmej klasy - wersja kolekcjonerska, Kornel Makuszyński,
Książki,
cena:
33
zł
-
Pyza na polskich dróżkach, Hanna Januszewska,
Książki,
cena:
33
zł
-
Nowe przygody Mikołajka. Książka audio na 10 CD i mp3, Rene Goscinny, Jean Jacques Sempe,
Książki,
cena:
55,5
zł
-
Nowe przygody Mikołajka. Tom 2, Rene Goscinny, Jean-Jacques Sempé,
Książki,
cena:
36
zł
Pełny opis produktu
Średnia ocena z 39 recenzji
(Dodaj własną)
- Nowe przygody Mikołajka
- Autor:
-
René Goscinny
,
Jean Jacques Sempe
- Tytuł oryginału:
- Histoires inédites du Petit Nicolas
- Wydawnictwo:
-
Znak
, Listopad 2005
- ISBN:
- 83-240-0608-7
- Liczba stron:
- 640
- Wymiary:
- 150 x 210 mm
- Tłumaczenie:
-
Barbara Grzegorzewska
- Sprawdź inne tytuły:
-
René Goscinny
,
Jean Jacques Sempe
Nowa książka o przygodach Mikołajka i jego szkolnych kolegów to bez wątpienia najważniejsze wydarzenie na rynku książki dziecięcej w tym roku. Tom zawiera osiemdziesiąt niepublikowanych dotąd historyjek ilustrowanych zabawną i niezapomnianą kreską Sempégo. Zapraszamy na spotkanie z Mikołajkiem, Rufusem, Alcestem i ich kolegami, których perypetie rozśmieszają kolejne już pokolenie czytelników.
Książka otrzymała wyróżnienie główne w konkursie Dziecięcy Bestseller Roku 2005.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Nowe przygody Mikołajka
- Autor:
-
René Goscinny
,
Jean Jacques Sempe
Bilet do dzieciństwa
(2006-09-19)
Łukasz
Psuj
Więcej o recenzencie
Z Mikołajkiem spotkałem się pierwszy raz kilkanaście lat temu i od razu polubiłem tego urwisa. Biła od niego niewysłowiona wesołość, niewinność i wprost genialna łatwość w rozwiązywaniu wszelkich problemów. Wraz z upływającymi latami zmianie ulegało moje rozumienie jego przygód. Z początku traktowane jedynie jako wesołe opowiadanka, z czasem stawały się czymś w rodzaju traktatu o filozofii dziecięcej, by w końcu zamienić się w przyjemną próbę powrotu do czasów, kiedy wszystko było prostsze, trawa zieleńsza, a kwiaty pachniały piękniej. Nic więc dziwnego, że natknąwszy się na "Nowe przygody Mikołajka" niemal zapiałem z zachwytu, czym zwróciłem uwagę nie tylko klientów czy kasjerki, ale pewnie i kamer ochrony. Tym bardziej, że był to ostatni egzemplarz na półce, a widziałem, że nie tylko ja mam na niego ochotę. Nic sobie z tego nie robiąc wrzuciłem książkę do koszyka i w amoku popędziłem do kasy. Amoku, który przeszedł mi dopiero po zakupie i otrzymaniu paragonu na dowód, iż książka jest już moja i nikt ani nic mi jej nie odbierze. W całej scenie zabrakło jedynie złowrogiego śmiechu niczym w horrorach klasy B. Cały szczęśliwy popędziłem szybko do domu i zagłębiłem się w świecie, który zazwyczaj siedzi jedynie w mglistych wspomnieniach, dozując przyjemność tak, aby przypadkiem nie skończyła się po jednym wieczorze.
Kim jest Mikołajek? To bardzo grzeczne i kochane dziecko. Mikołajek kocha swoją mamusię, swoją Bunię, która jest mamą mamy i tatę, któremu wcale nie chce przysparzać tylu zmartwień. Czasem jednak jest tak, że naprawdę chce się być grzecznym, a potem trach! Nagle coś się wydarzy. A uwierzcie, że wydarzeń takich w życiu Mikołajka jest wiele. Razem ze swymi kolegami: Alcestem, który ciągle coś je, Euzebiuszem, który jest najsilniejszy z całej paczki, oraz Gotfrydem, którego tata jest bogaty i ciągle kupuje mu zabawki, wpadają na wyjątkowo zmyślne zabawy, które zazwyczaj kończą sie całkiem inaczej niż zaplanowano. Zakładają tajną bandę, szpiegują swego opiekuna Rosoła, a nawet bombardują zamki, a do tego wszystkie potrzebują jedynie kilku kartonów i własnej wyobraźni.
Życie jednak to nie tylko zabawa. No bo co, kurczę blade! W gruncie rzeczy szkoła to bardzo ciężka praca, a bycie dzieckiem to najbardziej wyczerpujące i stresujące zajęcie na świecie. Co tam górnik czy hutnik! Przecież ta mała, roztrzepana główka musi ogarnąć cały wielki świat, być grzecznym, nie przeszkadzać tatusiowi, który ciężko pracuje, nie denerwować mamusi, policzyć ile jajek znoszą kury białe, a ile rude (i to w ciągu godziny!), uważać na Rosoła... ech, szkoda gadać. Dorośli nigdy tego nie zrozumieją i nie pomoże tutaj płacz, krzyki i mówienie, że uciekniemy z domu i się zabijemy i wszystkim będzie z tego powodu bardzo przykro!
Z tych 80-ciu nowych opowiadań wyłania się pełen obraz świata małego, acz dorastającego chłopca - "małego mężczyzny". Świat ten jest pełen płaczu, kłótni, bijatyk i przesiadywania za karę w czwartki w szkole, jak żywo przypominając prachaos obecny w wielu mitologiach. Jednak, jak i w nich, tak tu z tego chaosu wyłania się ustalony porządek, ład i sielska wizja dzieciństwa, kiedy mimo tych wszystkich kłótni, płaczu i bijatyk mamusia i tatuś nadal bardzo nas kochają, a koledzy lubią, bez znaczenia jak bardzo mocną fangę w nos nam sprzedali.
"Nowe przygody Mikołajka" to książka nie tylko dla dzieci. Jest ona dla każdego dorosłego, który potrafi i chce odnaleźć w sobie dziecko. A jeśli bilet do dzieciństwa ma kosztować tylko 44 złote, to z najwyższą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że świat jest miejscem wartym życia. A ta książka wartą przeczytania.
(21 z 24 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Mikołajek, tym razem gruby jak Alcest!
(2005-11-28)
Marzena
Kowalska
Więcej o recenzencie
Pewnego dnia, może słonecznego, spotkali się dwaj panowie. Spotkali się, zaczęli ze sobą rozmawiać i od razu bardzo się polubili. Był to rysownik Jean – Jacques Sempe i pisarz Rene Goscinny, twórca Asterixa czy rodziny Daltonów. Obydwaj mieli bardzo różne życia, odmienne dzieciństwa. Jeden spędził je w Bordeaux, drugi w Buenos Aires, ale jednak okazało się, że dzieciństwo, gdziekolwiek je się przeżywa, jest naprawdę podobne. Przeżywa się te same wzloty i upadki, zawiera przyjaźnie i zmaga się z wrogami, nie rozumie się dorosłych i nie cierpi przymusów...
Z rozmów tych panów wynikła rzecz wspaniała – Mikołajek. Pięć tomów opowieści o tym zwariowanym chłopcu, który ma zaskakująco intrygujących i barwnych, szkolnych przyjaciół, który z pomocą swojej wyobraźni, jeszcze nie skażonej telewizją, przeżywa dziwaczne, choć przecież tak normalne jak na czas dzieciństwa, przygody. Przygody zawrotne w swym tempie, dziwaczne w niektórych przejawach i barwne we wszystkich, przydarzających się plamach!
Wielką niespodziankę wielbicielom Mikołajka, a jest ich wielu, sprawiła córka Goscinny’ego. Ofiarując nam dotąd nie publikowane w formie książki, nie chronologiczną, co nie przeszkadza, opowieść. Oczywiście jak zwykle świetnie zilustrowane, zabawne, a co więcej, uzupełniające pewne elementy z poprzednich pięciu tomów. Może dziejące się częściej w domowych pieleszach, komplikowane przez rodziców, ale jednak ofiarujące nam Mikołajka na nowo. Od nowa, ale w starym, dobrym wydaniu, a nawet spoglądając na szatę graficzną, powalająco świetnej. To jest ten Mikołajek, którego znają nasi rodzice, a czasem i dziadkowie. Mikołajek, który na szczęście nie dorósł, ani też nie odszedł wraz ze śmiercią Goscinny’ego. Zresztą obydwu Panom należy się wielki hołd i podziękowanie za to, że czerpiąc ze swoich dziecinnych psot, stworzyli nie tylko Mikołajka i Alcesta, ale przede wszystkim świat normalny, zwyczajny. A jednak świat porywający, wciągający, a co najważniejsze – zabawny. Świat dziecinnych trosk, które tak prosto rozwiązać, najlepszy sposób na zimową depresję.
Przez to, iż wydano „Nowe przygody Mikołajka”, powróciłam raz jeszcze do tych poprzednich, i wiecie co, Mikołajek za każdym razem zaskakuje. Wciąż odkrywam nowe słowa i nowe kreski Sempego. A jednocześnie poznaję też ich naśladowców, jak filmowy Cedric, nasz rodzimy Julek Karp, Zuzia czy też kolejny tuz wariacji o dzieciństwie – Mateuszek. Przygody tych dzieciaków, sprawiają, że smutny świat dorosłych znowu zyskuje tę, często zapominaną iskierkę dzieciństwa. Dlatego mam nadzieję, że pod choinką i dużych, i małych, znajdzie się ten opasły tomik Mikołajka...
Ciekawe, na kogo wyrośli... Alcest, Euzebiusz, Kleofas, Jaoachim, przemądrzały Ananiasz czy Gotfryd, no i sam Mikołajek? A może nie urośli, nie zmienili się? Bo i po co? Nie warto chłopaki, nie warto!
(13 z 17 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Kraj lat dziecinnych...
W zasadzie nie można nic dodać, ani nic ująć poprzednim entuzjastycznym recenzjom. Powrót Mikołajka to ponowne przeżywanie emocji dzieciństwa- radości, frustracji w obcowaniu z niezrozumiałym światem dorosłych, wiernej przyjaźni i wspaniałych zabaw z przyjaciółmi (kończącymi się z reguły bijatyką lub- w przypadku dziewczynek- kłótnią). Jedyne, na co chciałabym zwrócić uwagę, to rzekomy błędy w fabule. Otóż opowieści te są pogrupowane tematycznie, a nie chronologicznie (powstały z niepublikowanych, napisanych w różnym czasie opowieści)- dlatego nie jest błędem, że np. Jadwinia pojawia się już w pierwszych anegdotach, a przeprowadza dopiero w kolejnych. Ponadto, jak zauważy wnikliwy czytelnik, czas w Mikołajku "stoi"- bohater kilkakrotnie wyjeżdża przcecież na wakacje, ma urodziny- a jednak wciaż pozostaje małym chłopcem, który płacze, bawi się w piasku i nie może sam się wykąpać. Nigdy nie dorasta i nam także pozwala przeniesć się w świat wspomnień. Te historie są jak anegdoty wspominane podczas spotkań rodzinnych- raz snujemy jedną historię, innym razem inną.
(11 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Wielki powrót Mikołajka!
(2005-11-18)
Aneta
Jeziorska
Więcej o recenzencie
Na ponad 600 stronach duet dwóch znakomitych ludzi - Goscinny i Sempe, zilustrował i opowiedział przygody Mikołajka, który zawsze chce dobrze, choć nie zawsze mu tak wychodzi. On i jego niesforni przyjaciele, Euzebiusz, Joachim, Alcest (to ten, co ciągle je), Kleofas, Maksencjusz, Gotfryd (który nareszcie ma troszkę większą rolę) i Ananiasz (pupilek naszej pani)uczą się, bawią i przeżywają swoje dziecinnstwo w sposób, który rozbraja i przyprawia o uśmiech. Ich przygody czytałam jako dziecko, ich przygody czytam jako już dorosła kobieta i mam nadzieję, że już niedługo następne pokolenie pozna i pokocha Mikołajka i jego paczkę tak jak ja. Opowieści są ułożone tematycznie, a nie chronologicznie, można więc doszukać się drobnych błedów w fabule (np. w jednej historii Mikołajek dzwoni do Alcesta żeby mu puścić swoją płytę, a dopiero kilka rozdziałów dalej tata Alcesta zakłada telefon!). Ale to w żaden sposób nie wpływa na odbiór tej przeciepłej i przecudownej książki! Serdecznie polecam tym maleńkim i tym troszkę większym!!
(9 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Powrót do przeszłości
(2007-01-19)
kierownik domu
dziecka
Więcej o recenzencie
Nie wypada mi dać jak najwyższej liczby punktów i polecić przeczytanie tej książki. Lekka, łatwa i przyjemna, napisana językiem 10-latka (można powiedzieć), szczególnie dialogi; niezwykle zabawne, wywołujące grymas uśmiechu na każdej twarzy, nawet największego smutasa - czyli mnie. Pierwszy raz spotkałem się z twórczością Gościnnego, w szkole podstawowej przeczytałem wszystkie dostępne "Mikołajki", jakie mogłem dostać w bibliotece. Teraz, dzięki temu chociaż na kilka chwil wróciłem do czasów, które minęły 15 lat temu. Polecam książkę każdemu - to mój standartowy prezent dla znajomych, gdy już nie mam pojęcia, co kupić. Obdarowani - zawsze zadowoleni, mimo tego, że mają prawie po 30 lat - bo przecież kiedyś każdy czytał "Mikołajka".
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Kocham tę książkę!
(2006-12-06)
Anna
Chomik
Więcej o recenzencie
Książka "Nowe przygody Mikołajka" zawiera 80 dotąd nieopublikowanych historyjek Goscinny'ego z mnóstwem zabawnych rysunków Sempego. Kiedy w zeszłym roku dostałam tę książkę pod choinkę ucieszyłam się bardzo. Dlatego że zbieram wszystkie tomy. Jest to bardzo wciągająca książka. Bohaterem głównym tej książki jest chłopiec o imieniu Mikołajek. Mieszka on we Francji. Jest to bardzo żywy chłopak, który opisuje zdarzenia ze swojego życia w takim jakby pamiętniku. Ma ojca pracującego w biurze i matkę, która nie pracuje. Siedzi w ławce z grubym Alcestem, który nigdy nie rozstaje się z jedzeniem. Ma dużo kolegów np. Gotfryda bardzo rozpieszczonego (którego ojciec jest biznesmenem: po pierwszej wizycie Mikołajek stwierdza, że Gotfryd ma basen w kształcie nerki i jadalnię tak wielką jak restauracja), Euzebiusza, który lubi dawać kolegom fangi w nos, Ananiasza, który jest pupilkiem pani i nosi okulary, dlatego nie można go bić, Rufusa syna policjanta, Makcencjusza, który ma brudne, wystające kolana i długie nogi, Kleofasa najgorszego ucznia w klasie. Poznaje również Jadwinię, córeczkę nowych sąsiadów państwa Courteplaque. Ojciec Mikołajka przekomarza się zawsze z drugim sąsiadem panem Bledurt. W szkole chłopcy robią figle i bawią się w niezrozumiałe, a zarazem niebezpieczne zabawy. Mają nauczyciela, którego przezywają Rosół, ponieważ zawsze mówi do jakiegoś chłopca jak zbroi spójrz mi się prosto w oczy, a na rosole są oczka. W zasadzie Rosół ma na nazwisko Dubon. Mają też drugiego opiekuna pana Mouchaniere, który pilnuje Mikołajka i innych chłopaków, gdy nie ma pana Dubona. Książka jest warta zakupu!
Polecam serdecznie tę książkę wszystkim, zarówno dzieciom jak i dorosłym!
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Fajna, ale za gruba
(2006-11-22)
Dorota
Więcej o recenzencie
Książki o Mikołajku są przyjemną lekturą (swoją drogą panuje jakiś fenomen mikołajkowy, czy co?), ale zdecydowanie wolę wcześniejsze: mniejsze i nie tak obszerne wydania. Ta książka przytłoczyła mnie swoim encyklopedycznym wyglądem, wolę krótkie lektury, na jeden wieczór. Tę się czyta i czyta, no i jej transport nie jest tak łatwy, jak w przypadku mniejszych mikołajkowych książeczek. Przyznaję, że nie przeczytałam nawet połowy. Historyjki same w sobie ciekawe, ale ich poziom jest różny i wolałabym ich mniej, ale za to tylko te najciekawsze.
(3 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Książka, która nie ma przedziału wiekowego
(2006-11-21)
Rafał
Boroń
Więcej o recenzencie
Z Mikołajkiem zetknąłem się jak miałem 13-14 lat, nie pamiętam dokładnie, było to dość dawno temu. Pamiętam, że była to jedyna książka, która w tak młodym wieku mnie zainteresowała. Dziś mimo że mam 26 lat nie mogłem odmówić sobie, jej kupienia i przeczytania. Wiem jedno, każda osoba, która miała jakiś kontakt z Mikołajkiem na pewno tego nie zapomni i będzie chętnie wracać do tej lektury, którą można czytać 100 razy i za każdym razem jest śmieszna i ciekawa. Najważniejsze, że przenosimy się do swojego świata dzieciństwa, które już dawno jest po za nami.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Przeczytaj wszystkie recenzje
(39)